Jennifer OConore i Zabujczy Wen

Magiczne wrota wyobraźni zostały otwarte... Wszelkie chwyty dozwolone - gustujesz w fandomie czy może jednak wolisz coś lekko odbiegającego od ogólnie przyjętych standardów magicznego świata? To miejsce ma jedną granicę - granicę Twojej wyobraźni... i ortografii...
Yerch
Przewodniczący Wizengamotu
Przewodniczący Wizengamotu
Posty: 2007
Rejestracja: 26 maja 2006, 18:42

Jennifer OConore i Zabujczy Wen

Postautor: Yerch » 22 lip 2007, 12:59

Rozrywka powstała w wyniku wakacyjnej głupawki. I jak większość moich genialnych pomysłów, ten również został zaciągnięty z Mirriel :p Każdy dopisuje swój fragment ff, który niech ma mniej więcej sto słów. Ale staramy się przy tym popełnić jak najwięcej błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, językowych, składniowych, gramatycznych, logicznych itd. Ale bez przesady, żeby można było chociaż po części domyślić się znaczenia fragmentu. I żeby było śmiesznie i dowcipnie, bo to sens całej zabawy. Stworzymy tym istne blogowe dzieło. Jeżeli ktoś nie ma wena, to jestem pewna, ze zainspiruje go Harry Potter i Płomień Miłości :D Oki, tak więc pierwszy kawałek:W dforku nad żeką Wisła żyło sobie niebiansko pikne dziewcze,wabiła się Jennifer ACoNorE i miała 16 alt. Miała żęsy jak wachlarz kruczych piur, długich do kolan, jej oczy zaś był jak bezmiar oceanów. Była ciemną dzieczyną, bo jej włosy też był kruczoczarne. Była skromna i nieśmiała, nie uwarzała się za ładną, choć okoliczni chłopcy z okolicy muwili co innego. Gdy nie dawała im swojego telefonu, zaczeli muwić, ze jest zarozumiała, ale ona wiedziała ze som po prostu zazdrosni i nie rozumiejom ze ona czeka na kogos wyjatkowego. Nagle do jej pokoju wkleciala sowa z listem w paszczy. Jena (zdrobniłam jej imie xD) kszyknela!!1! Ale nie straciła rozsondku otworzła lista i....

Auri
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4556
Rejestracja: 18 lis 2006, 22:45

Postautor: Auri » 22 lip 2007, 21:31

Jenifer wnapienciu otwożyła lista. Wyciongnela z koperty pastelowom koperte. Byla pastelowa bo miala pastelowy kolor i wsirodku bylo na pisane: Droga Pani Jenifer OConoreMimo gruzb i pruzb ze strony Sejmu Magikuw po dłógih dyskóskajh postanowilisimy przyjonc pania do Szkoly Nauk Magicznych z siedzibom w Hogwarcie. Mósi nam pani wybaczyci rze nie zaprasosilismy paniom do naszej szkoly jurz wczesiniej, jednak pani nadwyraz niski poziom inteligencji nieprzekonywał nas. Jednak stwierdzilismy rze gdy pani przyjdzie do Hogwarta dostaniemy zasiłek z Óni Magikuw. Nie długo powinien przyjśc po paniom jakis pan. Podpisała: pr. MacGonigralJen ucieszyla rze tam ją docenili bo sie duzo slyszala o Hagwarcie wkoncu do tej pory zyla jako nieczarownik. Postanowila powiedziec otym mamie(Mój FF chyba oszalał... )[color=darkred:428e93b1bc]CO TO ZA BŁĘDY? :lol: Zwracam honor, byłaś pierwsza. e(...)d[/color:428e93b1bc]
Ostatnio zmieniony 22 lip 2007, 23:27 przez Auri, łącznie zmieniany 1 raz.

Juliette Lily
Uzdrowiciel
Uzdrowiciel
Posty: 574
Rejestracja: 11 mar 2007, 17:45

Postautor: Juliette Lily » 23 lip 2007, 10:35

No i jag poztanowila tag poszła za mamo ale iej nie bylo w pogojju i Jenifffer niemogua iei znaleść i jej tk dłógo szugala, ale mama sie nie odzywala. No to Jenni poszła s powrotem do koperdy i tag sie na nio patżyla i ta kardka iei sienie podobuała bo byla taga paztelowa, a Jeniffer nie lubila jak kardka byuła paztelowa, bo Jenn lubiła jag kartka byua biała. Ale jeniffer i tak siem cieszyuła z teko rze bedzie moguła sie w szkogle miagii uczyła. I taka szczensiliwa była, ale sie zrobiuła gułodna i porzła do kuhni i zrobuła sobie kanabki z pomidorem i ziadła i ciogle była taka supcio i słit szczenśliwa ale hciała o tym powiedziedź swojej mamie, no i znuw chciała jej szukać...

estwood
Minister Magii
Minister Magii
Posty: 1918
Rejestracja: 18 mar 2007, 22:34

Postautor: estwood » 23 lip 2007, 12:14

Wyszedla z pokojó rzeby jeij znuw posókac i ngle jom ujżala: mama opóscila wlasnie tołalet i spojżała na Jennifera. miala trorzkę nieruwno ściente pasnokcie dla tego wyglondała jak puł ćfierci do śmieci... Mamo! - kszykła Jena Co? odkszykla pani Borzena bo tk miala na jimie mamósia; bede hodźć do szkouy, wierz? - Nie morzliwe- borzena osónela sie nie zimie i hyba zem dlała. Jena ciórkiem połorzyła sie na borzenie a ta sie obódzła - Co tak cóhnie? - wyjonkała borza (:p) - to moja paha, borzo! - zagżmiala jena - cale szczenscie rze sie Jena nie ómyłś boby m tó lerzała do jótra - pryhła borza - hodź curko jush do szkouy bo sie spuźnisz na wypszedasz ksionrzek! Jena i Borza zalorzyły chaluwki i zamkły dżwi od domó....

Auri
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4556
Rejestracja: 18 lis 2006, 22:45

Postautor: Auri » 23 lip 2007, 12:15

Wyszly z domó i zamknenly za soboom dzwi i przekrecily klócz. Jena jednak pszypomniala sobie rze mial po niom ktos pszyjsc i powiedziala o tym mamie:- Mamo mial po mnie ktos pszyjsc - powiedziala o tym mamie Jena- Ojejku mash racje curko pszcierz nie wiemy gdzie i$c - powiedziala mama BorzenaI wtedy pszedl na ich podjazd bo mieszkaly w domu ktora byla willa i staly na podjaździe bardzo pszystojny meszczyzna ktury byl czarodziejem. Jedna zauwazyla to po na glowie mial śmiesznom czapke ktura wyglondala jak piramida. Jena i jej mama zendlaly.- Oh - powiedzial bardzo pszystojny mezsczyna ktury byl czarodziejem bo na glowie mial śmiesznom czapke ktura wyglondala jak piramida - Jena i jej mama zendlalyMagik weszł do bótki telefonowej i przebral sie w struj super bochatera.- Uratuje zemdlaom Jena! - i óratował bo tak powiedzial, jednak mamy Jeny nieóratował bo odleciał.

estwood
Minister Magii
Minister Magii
Posty: 1918
Rejestracja: 18 mar 2007, 22:34

Postautor: estwood » 23 lip 2007, 13:17

borza lerzala na ziemii asz ktoź jj nie podnisul a wtedy wszysko sie wydalo rze ona nie opciela paznokciuf

Juliette Lily
Uzdrowiciel
Uzdrowiciel
Posty: 574
Rejestracja: 11 mar 2007, 17:45

Postautor: Juliette Lily » 23 lip 2007, 15:01

A gdy odhrząkua to siem okzło rze ma takie oghropne odkżaknięcie wiec Superbochater, ktury nawiasm muwioc miau na imien Apolinary. On powiedziau:- Nie krząkai, Borzu, Nie krząkaj, bo maż bżydkie hżąkanie.- Dbże Apo, dobrze - mó otpowieciaua boża.No i jeżcze hcieli coź powiecieć ale im Jenni pżerfaua i zadżeuła ogropnie kszyczeć:- Nie kućcie sie jurz! Bo ia jusz słuhadź nie moge! A przeciesz muzimy jerzdże pszbory kubić.Apo i Borza siem zkodzili i pożli dalei po pszybry, a jeżdże jak szyli to Apo siem zahwycau jagie Jenny ma piekne krudżoczarne rzensy, no i szli dalej po żeczy a tam w jakimź maułym sglepigu ih czegalo...

Villemo
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 6300
Rejestracja: 28 paź 2006, 13:09

Postautor: Villemo » 23 lip 2007, 15:19

...ogrobne źdźwieńe. Po dam pizauo rze ksionżki rzkolne mószom bydź kóbioen z liztom a Jen nei miaua lizdy. Sóperbochader wyciongnou rórzdrzke i mruknou coź. Jenyfer jurz wiedźaua co ma kópidź. borza byua źdżwona jag curka zaczeua coź pizaćbo Jen nei bodrawiua pizadź. ale ona w konicó pizaua i dawau jej ksionrzki bo był tu spżedawcom. Pańi kce cóś jerzdże?- on spytau i ona siem zarómieniua, po on siem jej podobau. On miau tagie kródgie wuozy do ramion i miau czerwonom oprawem. To była ksionrzka do transumutadzji. Jen wybiegua zy sklebu na ulidze i upadua na brók, gdzie jom pszejehau tramfaj ale ona wstaua bo zdonrzyu jom wyciongnońć borza. Borza uderzyua jom w tważ bo siem strażyła rze ómre i nie beńdxie dodacdji na szkołem. A Apo pożedł do...

estwood
Minister Magii
Minister Magii
Posty: 1918
Rejestracja: 18 mar 2007, 22:34

Postautor: estwood » 23 lip 2007, 17:17

...kibelka z naglom potszebom bo mó siem tk napraffde nie hciauo shczać ani kópa wienc on poszeu rzeby siem zerzy... póścić beuta. Wrucił po pientnaztó mintah z rzultom kszólkom a borza była zarzenowana- Apo czemóś taki rzulty? - spytua guosem peunym gżehu- Jam? byuem siem otpsikac- nie kuam mnie - kszykla i wydarua sie borza - ja zawze poznajem kidy siem kuamie- a cuś ty borza ten-kturym-siem-zpszonta-mokrom-podloge?- mamósió, to prafda? - obużyua siem jena- jena, nie wież mó - odkszykla borza - masz jush ksionszki? to óciekajmy na pociong, bo apo to WILKOUAK!Dzieffczyna z borza wyczougaua siem ze zklepó i na pociongApo zapuakau. nigt go jerzcze tag nie óraziu...

Villemo
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 6300
Rejestracja: 28 paź 2006, 13:09

Postautor: Villemo » 23 lip 2007, 17:31

tym czasem jen i Borza dopadua pocionga. Jen pauakaua rze muzi jehadż ale borzena wytumaczyua jej rze muzi. Jen opatua na ziednenie i uzuyrzaua coź. To byu apo. One byuo violetove i plakau. -czemó puaczeż- zapytaua Apo jen-bo ja nie jezdem wilkouakiem borza kuamie bo nie kce siem pżyznadź a ja dzierbie i siem czójem odżucony bo ona myje poduagoi w kiplah w preońe a ja nie jezdem wilkouakiem- wyżuciu z ziebie śarczysiće i kopnou w śeceńe apo.-nie kop we śeceńe- kszykneua Jen- jezdeź nie wyhoffany! mamóśa muffiua prafdem, nie zadafaj siem ze sóperbochateramy a one som zue i nie mhrochne i puaczom i kopiom w śeceńa i robiom śare. w tym hfili wpaua sowa ktura miaua w bósi lizd.


Wróć do „Fan Fiction”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości