Severus Snape i Hermiona Granger

Magiczne wrota wyobraźni zostały otwarte... Wszelkie chwyty dozwolone - gustujesz w fandomie czy może jednak wolisz coś lekko odbiegającego od ogólnie przyjętych standardów magicznego świata? To miejsce ma jedną granicę - granicę Twojej wyobraźni... i ortografii...
FleurDelacour
Mugol
Mugol
Posty: 1
Rejestracja: 16 gru 2009, 12:59

Severus Snape i Hermiona Granger

Postautor: FleurDelacour » 16 gru 2009, 13:07

Był lipiec. Jednak jak na londyn przystało musiało padać. Pewien mezczyzna ubrany cału na czarno szedł właśnie przez jedną podobną do wszystkich ulic drogę.- Oczywiscie, panna Wiem- To- Wszystko- Granger jednak wszystkiego nie wie. Głupia małolata, która próbuje pokazać że jesr najlepsza- pomyslał wściekły Mistrz Eliksirów i stanął przed ładnym, białym domem. Z obrzydzeniem zadzwonił mugolskim dwonkiem. Stał chwile pod drzwiami, aż otworzyła je kpbieta bardzo podobna do Hermiony.-Dzien dobry, jestem Severus Snape. Dyrektor prosił mnie, żebym zabrał pannę Granger do zamku- Snape mówił głosem ociekajacym jadem. Postanowił od razu przejsć do sedna sprawy, żeby nie musieć długo tam być.- Jest na górze.... Usłyszeliśmy, że coś upada na ziemię... Kiedy wbieglismy, leżała na ziemi, wysłaliśmy sowe do Dumbledorea - mówiła słabym głosem, jednak opiekun Slytherinu miał to gdzieś, co mogło go obchodzic zdrowie czy życie głupiej Wiem- To- Wszystko? Zawsze miał ja głęboko gdzieś. Chociaż właściwie nie lubił nigdy Gryfonów, prócz jednej dziewczyny, kobiety jego zycia, tej rudowłosej, zielonookiej piekności. Szedł za pania Granger i myslał o Lily. Tak bardzo ja kochał. Wszedł do małego, niebieskiego pokoju i jego wzrok padł na łózko w kacie pokoju. Stanął jak wryty. Hermiona nie wyglądała wcale okropnie, ale widział, że umiera, widział na jej twarzy straszliwy ból, cierpienie. Na twarzy zadziwiajaco podobnej do twarzy Lily Evans, a te włosy, jej włosy w swietle promieni zachodzącego słońca były prawie rude, kasztanowe, tak jak włosy jego ukochanej. Myśląc o podobieństwie dziewczyny do jego pierwszej miłosci podbiegł do łózka.-Ona umiera- szepnął- muszę ja uśpić, żeby jej organizm tak sie nie meczył- wyciągnał z pod szaty eliksir usypiający i delikatnie wlał jej go do buzi.- Muszę ja zabrac do Hogwartu, wyzdrowieje, obiecuję to pani - wziął dziewczyne delikatnie na ręce i teleportował sie do Hoogmesade. Szybko wszedł przez bramę Hogwartu i zaniósł ją do Lochów. Po chwili namysłu położył ją na swoim łóżku, nakrył ją i poszedł po potrzebne eliksiry. Nagle do jego mieszkania wszedł Albus Dumbledore.- Dzien dobry Severusie, co z panną Granger - zapytał przyglądajac sie swojemu pracownikowi i przyjacielowi.- Albusie, nie wiem czy mi się uda - mówił głosem pełnym strachu. On Severus Snape bał się o mugolską uczennicę.- Severusie, co się stało?- dyrektor podszedł i patrzył na niego tymi niebieskimi oczami.- Ona jest taka podobna do Lily, Albusie, jeśli ona umrze, ja sie zabije- powiedział zrozpaczony.-Zalezy ci na niej- stwierdził fakt.- Albusie, ja się zakochałem, dopiero teraz zauważyłem jaka ona jest do niej podobna, nie tylko z wygladu, także z charakteru, jej upór, odwaga, oddanie, jest taka sama jak Lily- zaniósl jej eliksiry i wlał jej do buzi tak samo delikatnie jak usypiajacy.- Nie będę wam przeszkadzał - szepnał niebieskooki - jesli odwzajemi twoje uczucia przyjacielu, nie będę tego niszczył - starszy meżczyzna wyszedł zostawiając osłupiałego Severusa. Mężczyzna nazywany Nietoperzem usiadł i wpatrywał się w spiacą dziewczynę. Wiedział, że musi czekać, że nie może nic zrobić. Pogłaskał ja po twarzy.- Musisz żyć, musisz, nie możesz umzeć teraz kiedy cię pokochałem - kilka łez pociekło mu po twarzy. Usiadł w fotelu, w ciemnym kacie pokoju i przyglądał su e pieknej Gryfonce. Wiedział, że to czy przezyje okaże się dopiero rano. Uspokojony myślą, że przynajmniej do rana nic jej nie zagraża, zasnął.Obudził się z samego rana i spojrzał na Hermionę. Spała. Ale Snape zauważył, że oddycha jej suę duzo lżej. Chwile później, dziewczyna otworzyła oczy.- Gdzie ja jestem?- zapytała słabo.- W moich komnatach Granger - nie wiedziała czemu mówił tekim zimnym głosem- zabrałem cię na rozkaz Dumbledorea i jak widać lecze.- Po co? - mówil bardzo słabym głosem. Mistrz Eliksirów podszedł do łózka dziewczyny i usiadł na brzegu.- Chcesz umrzec? - spytał.- Tak - szepneła.- Dlaczego?- Jestem nikim, cału swój czas spędzam przy ksiażkach, chłopaki omijaja mnie szerokim łukiem.- To najgłupsza rzecz jaka słyszałem - przerwał jej meżczyzna.- Profesorze...- Mow mi Severus, tylko w klasie i na korytarzu zwracaj sie do mnie profesorze.- Severusie, ty nie rozumiesz...- Hermiono, doskonale rozumiem co masz na mysli, siedze w tych lochach juz od siedemnastu lat, wszyscu nazywaja mnie Nietoperzem, żadna kobieta nigdy na mnie nie spojrzała, to ja jestem nikim...- Nie jesteś, gdyby nie ty umarłoby wiele ludzi, ciągle ryzykujesz zycie będąc podwójnym agentem! - broniła go przed nim samym.- Ale takze zabiłem wiele ludzi, może powinienem wziąć z ciebie przykład i sie otruć??- mówił jakby sam do siebie.- Nie!!- podniosła się i od razu tego pożałowała, zakręciło jej sie w głowie i opadła na poduszki. Snape jakby obudził sie z transu.- Hermiona, Hermiona, nic ci nie jest??!! - po raz pierwszy od dawna w jego głosie słychac było, że się o kogoś boi.- Jest ok - próbowała się podnieść na łokciach ale była zbyt słaba - chce usiaść.- Dobrze, pomoge ci ale masz sie nie denerwowac, ok??- Dobrze - uśmiechneła sie delikatnie do niego. Kiedy zobaczył ten uśmiech poczół motyle w brzuchu. Uniósł ją delikatnie tak żeby siedziała.- Dziekuję - powiedziała ciągle sie uśmiechając - Severus? Czemu ty jestes taki miły?- Tak jest chyba lepiej, prawda? A w ogole, przypominasz mi kogoś. Polubiłem cię - postanowił być z nią chociaż w połowie szczery.- Wow, no ale chyba nie mam co liczyc, że na lekcjach tez taki bedziesz - uśmiechneła sie złośliwie.- No wiesz, mogę cie przynajmniej wybierać do odpowiedzi - usmiechnął sie do niej.- No to juz coś i ty sie przed chwilą do mnie uśmiechnąłeś? Lepiej nie będę o tym nikomu mówić bo uznaja mnie za wariatkę - roześmiała się. On tez sie smiał, naprawde sie smiał, tak jak tylko potrafił przy Lily. Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona.- Możliwe, że po tym eliksirze mam jakies omamy?? - zapytała.- Raczej nie, po tym eliksirze od razu się umiera, wiedziałaś co wybrać - od razu przestał sie smiać, teraz był smutny.- Ale nic mi nie jest - nie wiedząc dlaczego przytuliła sie do niego. A on zamiast ja odepchnać przytulił ja do siebie i głaskał po głowie.- Żyje dzięki tobie, dziękuję - powiedziała cicho.- Nie musisz, nie zniósł bym gdyby cos ci sie stało - spojrzał jej w oczy, mimo ze nie były tak jak Lily, zielone, uważał, że sa piękne. Ona patrzyła mu w oczy, w te zwykle zimne oczy, a teraz pełne troski i co stwierdziła zdziwiona miłosci. Przysuneła sie do niego delikatnie, mężczyzna ujał jej twarz w dłonie i delikatnie ja pocałował. Póżniej przytulił ją do siebie i tak siedzieli i milczeli. Dziewczyna powoli zasypiała. W jego ramionach czuła sie bezpieczna. Tak jak nigdy, kiedy zasneła, ułozył ja delikatnie na łóżku i głaskał po policzku. Drugą ręką dotknął swoich ust, czuł się jakby miał siedemniaście lat, to był jego pierwszy pocałunek. Calował dziewczynę, która kochał. Czuł sie jak w niebie. Chciał, żeby była tu z nim do końca, przez całe życie. Połozył sie obok niej i zasnął. Hermiona obudziła się pierwsza, spojrzała z obrzydzeniem na swojego nauczyciela, chciała mu odpłacic za te lata, kiedy znecał sie nad nią i jej przyjaciółmi. Miała juz plan, doskonały plan. Usmiechneła się złosliwie i sie położyła widząc, że meżczyzna za chwile sie obudzi. Miała racje, kilka minut później Snape otworzył oczy, widząc, że ona juz nie spi pocałował ja na przywitanie i poszedł sie wykąpać. Wyszedł z łazienki w czarnej koszuli i spodniach.- Jak sie czujesz? - zapytał.- Całkiem dobrze, tyle, że wolałabym być czysta....- Nie ma mowy, jesteś za słaba, żeby być gdziekolwiek sama.- To może pójdziesz ze mną? - uśmiechneła się do niego zalotnie.- Nie, może lepiej nie, musze isć do dyrektora, nie ruszaj sie z łóżka - powiedział i wyszedł. Gdy zniknął za drzwiami, dziewczyna wstała i poszła do łazienki. Czuła sie całkiem dobrze, nie wiedziała o co mu chodzi. Wykapała sie i bez żadnych problemów wyszła z łazienki i połozyła sie na łóżku. Musiała dopracowac szczegóły swojego planu. Wiedziała, że nie może do póścic, żeby między nimi doszło do czegoś poważniejszego niż zwykłe pocałunki, to byłoby zbyt niebezpieczne. Pomyślała, że najlepiej będzie, jesli uda kompletnie w nim zakochaną, pokaże mu, jak byłoby mu cudownie z nią, sprawi, że będzie cierpiał podczas każdej sekundy z dala od niej, później, po rozpoczęciu roku szkolnego zacznie zachowywać sie jak gdyby nigdy nic sie nie stało.- No to mamy pracowite dwa miesiące - powiedziała do siebie i uśmiechneła się złośliwie. - Zemsta jest słodka - nie wiedziała co nią kieruje. Wiedziała natomiast jedno, Snape bedzie cierpiał, tak jak nikt jeszcze nigdy.To postanowienie brzmiało jej w głowie kiedy przyszedł. Była wściekła, nie miała możliwości porozumienia sie z Ginny, Harrym, czy Ronem, Snape jakby czytajac jej w myslach powiedział:- Twoi przyjaciele pragna cie odwiedzi- mówił to okropnym głosem, pełnym nienawiści.- Super!! A kto dokładnie - nie zwracała uwagi na jego humorki, była taka szczęśliwa, a w ogóle lekko zranic mogła go już teraz.... chociaż nie chciała, żeby sie uodpornił.- Ciekawe czy cieszyłabyś sie gdybym to ja miał cię odwiedzić.- Severus, jesteś tu cały czas i bardzo się z tego ciesze, ale chce zobaczyć przyjaciół, kto dokładnie?- wiedziała że nie moze przesadzac z ranieniem go.- Dwójka Weasleów i Potter.- Czyli Ginny, Ron i Harry?- Czy powiedziałem niewyraźnie? Czy jesteś taka tepa, że nie rozumiesz?? - wkurzył się, ale nagle zdał sobie sprawę, że mógł ja zranić i nie mylił się, patrzyła na niego wzrokiem pełnym bólu.- To co ja tu jeszcze robie - szepneła, postanowił grać zranioną.- Przepraszam, nie chciałem cie zranić - próbował ja przeprosić.- Pan, profesorze, nie umie inaczej, prosze powiedzieć, kiedy zacznie pan mysleć co mówi - powiedziała i odwróciła się żeby go nie widzieć. Taaak, niech próbuje ja przeprosić, dziewczyna musiała wiedzieć jak mu na niej juz teraz zależy.- Hermiona, błagam cie, wybacz mi - prawie płakał.- Kiedy przyjadą? - udawała osobę, która chociaż nie chce, musi o cos zapytać.- Za jakieś dziesięć minut, wybaczysz mi?- Idź narazie, chcę z nimi pogadać, a ty będziesz tylko patrzył jakbys chciał NAS pozabijać - specjalnie połozyła nacisk na słowo "nas".- Napewno nie ciebie, Hermiona, kocham cię - wiedział że ją zranił, no ale przecież nie musiała tego az tak wyolbrzymiać, zaczynało działać mu to na nerwy.- To dobrze, idź narazie, chcę z nimi pogadać - zauważyła, że go to juz wkurza, a nie chciała żeby jego uczucia choć trochę ostygły więc pocałował go lekko w usta - no idź.- Kocham cię - uśmiechnął sie widząc że się na niego juz nie gniewa. Wyszedł z pokoju bo słyszał juz hałasy jej przyjaciół. Wbiegli jak burza do pokoju.- Czesć Hermiona!! - krzyknał Harry i ja przytulił, prawie w tej samej chwili przytulili ja Ginny i Ron.- Jak się czujesz? - spytała ruda.- Jak on cie traktuje - zapytał jej brat.- Po kolei ludzie, usiądźcie, po pierwsze, czesć wam - uśmiechnęła się do nich.- OK, to jak sie czujaesz Hermi? - powtórzyła swoje pytanie Weasley.- Czuje się juz bardzo dobrze - usmiechneła sie.- Super, a jak on cie traktuje? - zapytał Ronald.- Pewnie nie uwierzycie, ale nawet Malfoya nie traktuje tak dobrze jak mnie.- Co?! - zdziwił się bliznowaty.- No bo sie zakochał - powiedziała tak cicho że nikt oprócz nich nie mógł usłyszeć, bała sie że Nietoperz podsłuchuje.- W tobie?! - Ginny pomyśłała tak samo, więc również mówiła cicho. Kujonka tylko kiwneła w odpowiedzi głową, a Ron zagwizdał.- Więc słuchajcie - mówiła jeszcze ciszej - postanowiłam to wykorzystać, jako zemstę.- Serio?? A jak?? - zapytał Harry.- A tak, że rozkocham go w sobie tak, że nie będzie mógł beze mnie zyc, a później dam mu do zrozumienia, że to była dla mnie tylko mała przygoda, no wiecie romans z nauczycielem - mówiła tak cicho że przyjaciele musieli pochylić głowy żeby ją słyszeć.- Wow, kobieca bron, ale mu sie nalezy - szepnął Ron.- Taaak - usmiechnęła się Ginny.- Jesteś mistrzynią - dodał Harry. Granger była najszczęsliwszą osoba na świecie! Niestety jak na Snapea przystało wszedł do pokoju i zaczął robić jakieś docinki.- Swięta trójca w komplecie i widze że macie nowy nabytek.- Och, profesorze, czy napewno chce robić nam tu sceny zazdrości? - Ron postanowil być wyzywający.- To że nie miał pan przyjaciół nie znaczy, że ktoś inny nie może - dodał bliznowaty.- No, my sie już zbieramy kochanie - dodał przekornie Weasley do dziewczyny na łóżku. Hermi zasmiała się widząc mine jaką zrobił przy tym Snape. Ale rudy bardzo ją zdziwił, pochylił sie szybko i pocałował ją w usta. Kiedy wyszli zaczęła sie wycierać, nie chciała, żeby Severus pomyślał, że z nim chodzi.- Bleee, jak on mógł - powiedziała.- No wiesz, może mu się podobasz??- Był zazdrosny i to bardzo.- Albo zauważył, że patrzysz na mnie jak na góre złota i postanowił zrobić ci na złość - zaśmiała sie.- Jestes dla mnie cenniejsza niż góra złota - podszedł i ją pocałował. W myślach przyznała, że całuje wspaniale.- Kurcze, co ja mysle- biła sie z myslami podczas gdy on pogłębiał pocałunek - ale on naprawde swietnie całuje - myślała - uważaj bo sie zakochasz- kpił z niej głosik w jej głowie.- Kocham cię - szepnął jej do ucha i ją przytulił.- Ide spać - powiedziała zaspanym głosem.- A co powiesz na to, żebym połozył sie obok ciebie i tak cie uśpił - mówił z nadzieją.- Nie mam nic przeciwko - szepnęła. Mężczyzna położył sie obok niej i ją przytulił. Ona wtuliła sie w niego nie wiedząc co mysleć, czy aby czasem sie w nim nie zakochała? Ron napewno by ja znienawidził, Harry... tego nie wiedziała, ale Ginny by ja zrozumiała, jest prawdziwa przyjaciółką. Tak myśląc zasnęła. Severus głaskał ja po głowie myśląc, że to najpiękniejsza i najwspanialsza kobieta na swiecie, nawet przez myśl mu nie przeszło, że to tylko zemsta, że ona nic do niego nie czuje, no prawie nic, coś już w niej kiełkowało, jakies maleńkie uczucie, które z czasem moze rozkwitnać. Postanowił sprawdzić czy ma wszystko przygotowane na rok szkolny. Wstał delikatnie, żeby jej nie zbudzić i poszedł sprawdzac papiery, kiedy skończył, postanowił odwiedzic dyrektora. Wziął pióro i pergamin i napisał : Hermiono!Poszedłem do Dumbledorea. Mam nadzieje, że nie obudzisz się zanim wróce, ale jeśli tak to wiedz gdzie jestem! Kocham Cie!SeverusKiedy tylko wyszedł Hermiona otworzyła oczy.- Uff, w koncu poszedł - pomyślała- musze jakoś skontaktować sie z Ginn, ona mi doradzi co mam robić- pobiegła do sowiarni, kilka razy się przewróciła, gdyz była jeszcze bardzo słaba. Gdy dotarła do sowiarni wyciągneła pióro i pergamin i napisała:Ginn!!Kiedy mozesz byc w Hogwarcie?? Przyjedz sama!! To wazne!! Nie mam czasu duzo pisac.Pamietaj SAMA!!!HermionaWzięła szkolna sowe i wysłała list. Szybko wróciła do siebie, ale Severus juz tam czekał.- Gdzie ty byłaś??!! Hermiona, nie wolno ci wstawac z łóżka a co dopiero włuczyc sie po zamku - krzyczał. Dziewczyna spojrzała na niego ze strachem.- Przepraszam.... chciałam wysłac list - szepnęła. Nagle zakręciło jej sie w głowie, zrobiło ciemno przed oczami i upadła na ziemię uderzając głową o łóżko. Snape nie zdazył nawet zareagowac a ona leżała na ziemi z rozciąta głową w coraz większej kałózy krwi.- Ferula - szepnął a na jej głowie pojawiły się opatrunki. Podniósł ją i połozył na łózko. Wyciagnął z pod szaty eliksir wzmacniający i wlał jej do ust. Usiadł w fotelu i czekał.- Co za ironia losu, znów siedze tu, a ona znów leży nieprzytomna - mówił sam do siebie - I jeszcze jak ona wygląda...- Napewno o wiele lepiej niz normalnie - powiedziała dziewczyna słabo. Snape podbiegł do niej i pogłaskał po policzku.- Jak dobrze, że sie obudziłaś, nawet nie wiesz jak sie bałem - pocałował ja delikatnie.- Nic mi nie jest - powiedziała cicho.- Hermiona, obiecaj, że nie będziesz schodzic z łóżka póki ci nie pozwole, ok?- Ale tu jest nudno.- To spij, musisz odpoczywać, rozumiesz?- Ale ja się juz dobrze czuje.- Serio? To czemu mówisz jakbyś przez rok nic nie jadła?- Bo od dłuzszego czasu nic nie jadłam?- Racja, czekaj, zaraz ci cos przyniose.- Ale ja nie chce....- Hermiona, musisz!- NIE- krzykneła i znów zemdlała.- Hermiona - potrząsnał nią.- Co- otworzyła oczy.- Musisz cos zjesć, nie masz juz wcale siły.- A na co mi ona?- odwróziła sie i zasnęłąObudziła sie kilka godzin później i rozejrzała po pokoju, Severus siedziała na fotelu i jej sie przyglądał.- No dobra, jednak jestem głodna.- Na stole masz kanapki - powiedziała chłodno, sam nie wiedział co w niego wstąpiło.- Co ci?? Nie mam siły wstać i podejsć do stołu - nie wiedzieć czemu zapragnęła jego bliskości.- A masz siłę podniesc różdżkę? To chyba nie jest takie trudne - kpił z niej.- Co w ciebie wstapiło, jeszcze kilka godzin wczesniej...- nie dokończyła bo jej przerwał.- Kilka godzin wczesniej, nie byłas naburmuszoną lalunią i daj sobie spokój ty wredna szlamo - syknął. Tego dziewczyna nie wytrzymała, podniosła różdżkę i krzyknęła celujac w niego:- Drętwota!- Protego! - rzucił zaklęcie tarczy. Przyjde wieczorem. - Aha, twoja przyjaciółka zaraz do ciebie przyjdzie - syknął i wyszedł. W tym samym momencie weszła Ginny.- Czesc, co jest? I co mu jest?- Obraził się na mnie... ale nie o tym chciałam gadać.- Zakochałaś się w nim - stwierdziła.- Skąd wiesz?- spojrzała na nia zdumiona.- Roziskrzone oczy, włosy jeszcze bardziej rozwalone i widać, że ci smutno, że sie obraził - wyliczyła ruda.- Jesteś mistrzynia... - powiedziała Hermi.- To wiem, no i co w związku z tym, że się w nim zakochałaś?- Twój brat mnie znienawidzi...- Raczej nie... wkurzy sie, ale to uszanuje.- Jakos nie wierze...- Zobaczysz...- A Harry?- Harry to uszanuje, chociaz szczesliwy nie bedzie.- No raczej nie... A ty?- Czy gdybym sie obraziła, albo cie znienawidziła nadal bym tu siedziała?- No nie.. Powiedz mi jak ja mam go przeprosić? - zapytała jedząc juz kanapke.- A o co sie pokłóciliście?- Nie chciałam jeść, wkurzyło go to.- Przejdzie mu, myślałam, że o Rona.- Z tym sobie poradziłam.

Syriusz
Dyrektor Hogwartu
Dyrektor Hogwartu
Posty: 1282
Rejestracja: 24 maja 2006, 14:12

Postautor: Syriusz » 17 gru 2009, 18:58

Nic złego, nic dobrego... Średnie, nie wciągnęło mnie za bardzo.Pierwszym wrażeniem było: OMG. Zwarta i lita kupa tekstu. Winą jest też forum, bo nie można robić wcięć, choć zrobienie 2 enterów też nie boli. Ortografia na kiepskim poziomie. Liczne literówki, błędy w nazwach, np "śmierciorzecy", które rzuciło mi się w oczy podczas przewijania teraz tekstu.A akcja? Zdarzenie zdarzenie pogania, skacząc sobie po łbach. Pędzi do przodu jakby nie miało hamulców. Może i dzobrze, bo dzięki temu doczytałem do końca. Dialogi czasem sztywne, brak też dokładniejszych opisów, przemyśleń bohaterów. Ogólnie średnio na jeża z tą akcją, niezbyt mi sie spodobał tekst i pomysł.Ogólna ocena: 5/10, czyli, powtórze się, średnio na jeża.Nieprofesjonalna i beznadziejna recenzja by Wielki Syrek Danio, znaczy się Syriusz Black.

Lord_Voldemort
Skrzat domowy
Skrzat domowy
Posty: 21
Rejestracja: 16 gru 2009, 11:24

Postautor: Lord_Voldemort » 19 gru 2009, 8:53

Wyszło by to lepiej jakbyś zmienił fabułę całej akcji...Mi np nie podoba się inicjatywa opowiadania o relacjach Snape-Hermiona...ale gratulacje, że spróbowałeś. To się liczy!

Syriusz
Dyrektor Hogwartu
Dyrektor Hogwartu
Posty: 1282
Rejestracja: 24 maja 2006, 14:12

Postautor: Syriusz » 19 gru 2009, 15:59

Nie żeby coś, ale to ONA, nie ON...

Lord_Voldemort
Skrzat domowy
Skrzat domowy
Posty: 21
Rejestracja: 16 gru 2009, 11:24

Postautor: Lord_Voldemort » 20 gru 2009, 19:02

Tak wiem...dziękuję, że mi to objaśniłeś ;] Pomylić się nie można? :p

Syriusz
Dyrektor Hogwartu
Dyrektor Hogwartu
Posty: 1282
Rejestracja: 24 maja 2006, 14:12

Postautor: Syriusz » 22 gru 2009, 17:24

Można. Dlatego dodałem "nie żeby coś"

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 30 lip 2010, 13:32

Eee, tak szczerze, to widywałam lepsze.W sumie takie sobie. Jak już wspomniał Syriusz: zwarta i lita kupa tekstu; dość trudno się czytało. Było dużo błędów: literówki, ortografia, interpunkcja. Jakaś beta by się przydała.Zakończenie nijakie. No bo co? Hermiona się zabija, Severus też i co? Oschle, bez polotu, nieciekawie.Jak poćwiczysz - będzie lepiej :) (wiem z doświadczenia :))Ocena? 4/10.

Villemo
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 6300
Rejestracja: 28 paź 2006, 13:09

Postautor: Villemo » 30 lip 2010, 23:20

Co wam się wszystkim wzięło na te ocen ileś/10? xP

Syriusz
Dyrektor Hogwartu
Dyrektor Hogwartu
Posty: 1282
Rejestracja: 24 maja 2006, 14:12

Postautor: Syriusz » 01 sie 2010, 20:48

JA to tak zawsze... A ona zgapia! <pokazuje palcem>A tak na serio, to co w tym złego, Villemo?

Villemo
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 6300
Rejestracja: 28 paź 2006, 13:09

Postautor: Villemo » 03 sie 2010, 9:01

Nic, ale pytam skąd się to wzięło, tak z czystej ciekawości :D


Wróć do „Fan Fiction”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości