I believe I can fly... - SS/HG

Magiczne wrota wyobraźni zostały otwarte... Wszelkie chwyty dozwolone - gustujesz w fandomie czy może jednak wolisz coś lekko odbiegającego od ogólnie przyjętych standardów magicznego świata? To miejsce ma jedną granicę - granicę Twojej wyobraźni... i ortografii...
mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

I believe I can fly... - SS/HG

Postautor: mionka94 » 30 sie 2010, 15:39

Postanowłam opublikować moje opowiadanie na tym forum. Nazywa się "I believe I can fly... - Severus Snape i Hermiona Granger". Czytelniejsza wersja znajduje się na blogu http/severussnapeihermionagranger.blox.pl/html a tu będzie wersja nieco zmieniona. Zmiany będą praktycznie niezauważalne, ale będą.Na razie zamieszczę pierwsze dziesięć rozdziałów i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Piszcie, czy mam publikowac dalej, czy nie. Wytykajcie błędy i mówcie co poprawiać. Nie mam bety, więc za błędy odpowiadam ja.A więc... Przedstawienie czas zacząć!1.Była ciemna i bezksiężycowa noc. Dwóch czarodziejów aportowało się na skraju lasu. Rozejrzeli się wokół i ruszyli szybkim krokiem w stronę bogato oświetlonej willi, malującej na tle granatowego nieba. Podeszli do ogromnej bramy rzeźbionej w węże. Jeden z nich trzykrotnie zapukał w wyznaczone miejsce. Na ten dźwięk brama rozpłynęła się w powietrzu, jednak, gdy przybysze przekroczyli wejście ponownie pojawiła się na miejscu.Poszli drogą wysypaną żwirem. Szybko przechodzili między klombami róż i skupiskami małych drzewek. Mimo ciemności panującej dookoła widać było, że ogród otaczający willę jest doskonale utrzymany.Stanąwszy u drzwi, pchnęli skrzydła i weszli do rzęsiście oświetlonego hallu. Tam natychmiast pojawiły się dwa skrzaty domowe i zabrały od nich czarne peleryny. Dopiero teraz można było ujrzeć twarze przybyszów. Jeden był wysoki, miał czarne, proste włosy do ramion i równie czarne oczy o drapieżnym spojrzeniu. Drugi z nich był nieco niższy, posiadał proste, blond włosy, prawie do pasa i niebieskie oczy, w których czaił się chłód. Zdjąwszy odzienie wierzchnie, spojrzeli po sobie i skierowali się do sali znajdującej się za drzwiami po lewej stronie. Wejście otworzyło przed nimi bezszelestnie. Stanęli w progu niewielkiej komnaty. Miała ona ciemnozielone ściany, a z sufitu zwieszały srebrne kandelabry z zapalonymi świecami. Na środku stał hebanowy stół. Poprzystawiane dookoła krzesła były w większości zajęte.- Ach, Severus i Lucjusz. Wreszcie dotarliście. – Cichy głos, przywodzący na myśl syk rozległ się na prawo od mężczyzn. – Jak miło. Severusie, usiądź koło mnie, a ty Lucjuszu możesz zająć miejsce koło swojej żony i syna. - Słowa te wypowiedział Lord Voldemort siedzący na krańcu stołu. Severus i Lucjusz ruszyli, każdy na swoje miejsce. Gdy obaj usiedli, Czarny Pan przemówił:- Moi śmierciożercy! Zebraliśmy się dziś tutaj, by ukarać zdrajcę.Na te słowa przy stole zapanowało poruszenie. Tylko jedna osoba wydawała się być niewzruszona – Severus Snape. Siedział wpatrując się beznamiętnie w stół przed sobą. Voldemort uniósł dłoń i wrzawa ucichła.- Tak, tak... By ukarać zdrajcę. Jednak zanim to nastąpi, może winny sam się przyzna?Nikt się nie odezwał. Jasne było, że żadna ze zgromadzonych osób nigdy dobrowolnie nie przyzna się do zdrady.- Nie? Hmm... Szkoda – powiedział Voldemort lekko zawiedzionym głosem. – Dobrze odłożymy to na później. Severusie, czy masz dla mnie te eliksiry, o które cię prosiłem? – zapytał.Mężczyzna podniósł wzrok.- Tak, Panie. Proszę, oto one. – To mówiąc Snape wyjął z kieszeni szaty małą skrzyneczkę i podał ją Voldemortowi. Czarny Pan otworzył ją i przez chwilę przyglądał się zawartości.- Bardzo dobrze – zamruczał. – Spisałeś się fantastycznie, Severusie. Zresztą jak zwykle. Cieszę się, że jesteś moim Mistrzem Eliksirów. Naprawdę. Szkoda tylko... że będziesz nim niedługo. – To powiedziawszy Voldemort wyciągnął różdżkę. – Wstań, Severusie.Snape posłusznie podniósł się z miejsca przeczuwając, co nastąpi za chwilę. W myślach wzmocnił swoją barierę przeciwko penetracji umysłu. Nie miał szans na ucieczkę.- Zawiodłem się na tobie Severusie – wysyczał Voldemort rzucając Expelliarmus i odbierając Snape’owi różdżkę. – Sądziłem, że jesteś mi całkowicie wierny i oddany, jednak myliłem się. Już Pettigrew okazał się mniejszym zdrajcą od ciebie, choć zdrajcą był. Już nigdy nie wyjawisz nikomu żadnego z moich sekretów. Nie uda ci się.Powiedziawszy to Czarny Pan spętał Snape’a linami i przeniósł zaklęciem do innej sali. Za nimi potruchtał cały zgromadzony Wewnętrzny Krąg. Voldemort rzucił Severusa na środek i rozwiązał go.- Macie pięć rund – zwrócił się do śmierciożerców. - Potem go zabiję. – Odwrócił się i usiadł na rzeźbionym tronie, by obserwować tortury. Z ciemnego kąta obok kominka wypełzł ogromny wąż i ułożył się u jego stóp.Snape leżał na zimnej posadzce i usiłował nie drżeć. Mimo, iż nie bał się śmierci – nie chciał umierać. Jakaś cząstka jego zastanawiała się jak to możliwe, by Czarny Pan dowiedział się o jego podwójnej roli. Doszedł do wniosku, że to Pettigrew go zdradził. Poprzysiągł sobie, że jeśli przeżyje (co było mało prawdopodobne), zemści się na tym małym szczurze. W oczekiwaniu na pierwsze zaklęcie próbował się rozluźnić – wiedział, że jeśli będzie spięty to zaklęcie zadziała ze zdwojona siłą, a szczególnie, jeśli będzie to Cruciatus.Klątwy rzucano zazwyczaj według statusu w Kręgu jednak tym razem, Voldemort sam ustawił kolejność. Pierwszy był Fenrir Greyback. Severus wiedział, że wilkołak będzie chciał odpłacić Mistrzowi Eliksirów za odebranie niewolnicy, którą była Lavender Brown. Oj, tak. Na pewno się zemści. Drugi z kolei był Rudolfus Lestrange. On, co prawda nic nie miał do Snape’a, ale nie będzie chciał się narazić Voldemortowi. Z pewnością rzuci Cruciatus, albo coś w tym stylu. Później po kolei: Teodor Nott i Augustus Avery. Ten pierwszy mimo młodego wieku, odznaczał się niezwykłą okrutnością. Dlatego został przyjęty. Jego ojciec został zdegradowany do pozycji w Zewnętrznym Kręgu za niewykonanie zadania.Z kolei Avery torturował dla samej przyjemności torturowania. Bardziej wolał tortury fizyczne, mugolskiej od tych magicznych. Jego ulubionym narzędziem był skalpel. Rozcinał nim skórę w różnych miejscach ciała. Uwielbiał patrzeć jak ofiara wykrwawia się, brocząc krwią z wielu ran.Następnie w kolejności byli: Narcyza, Draco i Lucjusz Malfoyowie. Oni z pewnością nie chcieli go skrzywdzić, ale by zachować pozycje i tajemnicę, będą musieli rzucać silne i bolesne zaklęcia, by nie wzbudzać podejrzeń. I na końcu Bellatriks Lestrange. Ona już na pewno będzie się mściła. I przy okazji wypominała Severusowi wszystkie błędy i potknięcia. Połączy kilka zaklęć tak, by zadać jak największy ból, ale niestety będzie musiała się powstrzymywać, by go nie zabić. Czarny Pan na pewno nie byłby zachwycony.Tortury rozpoczęte. Severus rozluźniał się i brał głębokie oddechy. Prawie na pewno wiedział, że pierwszym zaklęciem będzie Cruciatus. Nie omylił się.- Crucio! – usłyszał wypowiedziane głosem Greybacka. Odczuł tak niewyobrażalny ból, jakiego normalny człowiek by nie wytrzymał, ale on tylko się wzdrygnął. Fakt, zabolało, lecz umiał wytrzymać. Był przyzwyczajony. Zacisnął wargi, by nie jęknąć. Zaklęcie trwało może kilka minut, ale było dość silne. Przerwa, głęboki oddech przed kolejnym zaklęciem.- Culter!

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 30 sie 2010, 16:01

Poczekaj - powoli - najpierw daj ludziom przeczytać te działy, które już dodałaś. Potem jak już ktoś skomentuje czyli np. ja dajesz następne. Jak dasz odrazu wszystkie 10 rozdziałów to niewiele osób przeczyta Ci to do końca i będzie oceniać. Więcej narazie nie wstawiaj - daj czas do przeczytania i skomentowania. Przeczytałam 1 rozdział, wysłałam posta, a tu następne rozdziały i musiałam usunąć i pisać od nowa - powoli - nie uciekniemy. ;)

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 30 sie 2010, 16:05

Aha, spoko. No to przeczytajcie sobie te dwa, co wrzuciłam, a ja później dodam kolejne, je[color=red:aba4e676bc]ś[/color:aba4e676bc]li ktoś będzie chciał :)I przepraszam, że musiałaś usunąć posta :P[center:aba4e676bc][color=gray:aba4e676bc][b:aba4e676bc].SsS[/b:aba4e676bc][/color:aba4e676bc][/center:aba4e676bc]
Ostatnio zmieniony 30 sie 2010, 16:10 przez mionka94, łącznie zmieniany 1 raz.

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 30 sie 2010, 16:09

[quote:2e28fa1ecd="mionka94"]– Spisałeś się fantastycznie, Severusie. [/quote:2e28fa1ecd]Voldemort wymawiający słowo fantastycznie? :y?y: [quote:2e28fa1ecd]- Macie pięć rund – zwrócił się do śmierciożerców. - Potem go zabiję. – Odwrócił się i usiadł na rzeźbionym tronie, by obserwować tortury. Z ciemnego kąta obok kominka wypełzł ogromny wąż i ułożył się u jego stóp. [/quote:2e28fa1ecd]Brzmi cholernie znajomo. Po za tym to trochę dziwne, żeby odrazu wszyscy zaczęli torturować Severusa. Wątpię, żeby Voldemort odebrał sobie przyjemność opowiedzenia swoim poplecznikom kim był naprawdę Severus i jak go zdradził. [quote:2e28fa1ecd="mionka94"]Z kolei Avery torturował dla samej przyjemności torturowania. Bardziej wolał tortury fizyczne, mugolskiej od tych magicznych. Jego ulubionym narzędziem był skalpel. Rozcinał nim skórę w różnych miejscach ciała. Uwielbiał patrzeć jak ofiara wykrwawia się, brocząc krwią z wielu ran. [/quote:2e28fa1ecd]Też brzmi znajomo.[quote:2e28fa1ecd]- Crucio! – usłyszał wypowiedziane głosem Greybacka. Odczuł tak niewyobrażalny ból, jakiego normalny człowiek by nie wytrzymał, ale on tylko się wzdrygnął. [/quote:2e28fa1ecd] :lol: To zabrzmiało jak historyjka o Chucku Norrisie. [quote:2e28fa1ecd="mionka94"]Rozległ się huk. Drzwi komnaty zostały wyważone i do środka wsypał się Zakon Feniksa z Albusem Dumbledorem na czele. Zaczęli strzelać w oniemiałych śmierciożerców zaklęciami. Ci szybko się opanowali i włączyli do walki. Harry Potter i Dumbledore ruszyli w stronę Voldemorta, lecz drogę zagrodziła im Bellatriks.- Jeśli chcecie się dostać do mojego pana, musicie najpierw pokonać mnie! – krzyknęła. [/quote:2e28fa1ecd]A gdzie reakcja Voldemorta i reszty na nowo przybyłych?[quote:2e28fa1ecd]- Nietrudno było. Nie ma takiej drugiej szopy kudłów na świecie jak twoja.- To obraza czy komplement?- Nie prawię ludziom komplementów, więc raczej to pierwsze. A teraz daj mi spokój. Odsuń się i zawołaj Albusa. Chcę z nim porozmawiać. [/quote:2e28fa1ecd]Bardzo delikatne jak na Severusa. ;) Końcówki 2 rozdziału nawet nie będę komentować...Nie chce, żebyś te cycaty odebrała jako czepialstwo - po prostu takie drobne uwagi. Ogólnie podobają mi się opisy, zapowiada się nawet ciekawie, ale brakuje rozwinięcia niektórych zdarzeń. Chociażby rozwinięcia ataku każdego ze śmierciożerców egzekutujących Severusa. Parę zaklęć - szast prast i po krzyku - następna runda i tak dalej. No i Severus taki delikatny... Nowa osobowość, bo na pewno nie ten Severus, którego znamy. Czekamy na następną część. ;)

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 30 sie 2010, 17:30

Z moim opowiadaniem to jest tak, że nawet ja sama zauważyłam, jak drętwo jest na początku. Jednak postanowiłam tego nie zmieniać i wrzucić tak, jak jest na blogu. Tam też blogowiczki wypomniały mi na GG większość tego, co Ty, więc już mniej więcej wiedziałam co poprawiać. Niestety będziesz się musiała męczyć z takim czymś (patrz: badziewie trzy posty wyżej) przez najblizsze sześć-siedem rozdziałów. Przynajmniej ja tak sądzę. Może uznasz, że poprawiłam styl wcześniej, może później, ale chyba kiedyś to nastąpi, nie?A na razie rozdział trzeci (jeszcze bardziej badziewny, niż dwa poprzednie).3.Hermiona i Snape wylądowali w gabinecie Dumbledore’a. Mistrz Eliksirów nie wytrzymał podróży i osunął się na ziemię. Na szczęście w pomieszczeniu była pielęgniarka, więc wspólnymi siłami przeniosły go na nosze i przelewitowały do Skrzydła Szpitalnego. Idąc, Hermiona rozglądała się na boki. [i:3930c53c10]Nic się nie zmieniło [/i:3930c53c10]– pomyślała. [i:3930c53c10]Zaraz, chwila! Przecież nie mogło się wiele zmienić! Minął tylko miesiąc odkąd mnie tu nie było! To strasznie długo. Hogwart to mój drugi dom, więc to jasne, że każdy dzień rozłąki jest jak miesiąc.[/i:3930c53c10]Droga minęła Hermionie na rozmyślaniach, tego właśnie typu. Po przyjściu do Skrzydła Szpitalnego upewniła się, że Snape jest w dobrych rękach i wróciła do gabinetu Dumbledore’a, by czekać na resztę Zakonu.Usiadła na jednym z krzeseł, a po chwili płomienie w kominku rozbłysły szmaragdową barwą i wyłonił się z niego Lucjusz Malfoy. Zaraz po nim przybyła Narcyza, a na końcu Draco. Malfoy senior ukłonił się, pani Malfoy prawie niezauważalnie skinęła głową, za to Malfoy junior bezceremonialnie podszedł do Gryfonki i pocałował ją w policzek. Nikogo to nie zdziwiło, bo ta dwójka była w dość bliskiej zażyłości od dłuższego czasu. Jednak Draco nie był zainteresowany Hermioną. Dużo bardziej kręciła go młodsza siostra Rona - Ginny. Uganiał się za nią od połowy szóstego roku, to znaczy odkąd wstąpił do Zakonu. Rudowłosa nie wiedziała, że Ślizgon czuje do niej miętę, ale sama podkochiwała się w Draconie od Balu Bożonarodzeniowego podczas rozgrywek Turnieju Trójmagicznego.- Dumbledore’a jeszcze nie ma? – zapytał Lucjusz.- Nie. Zawołali go do Tonks, a ja miałam za zadanie teleportować profesora Snape’a do Hogwartu. Podczas aportacji profesor zachwiał się, ale na miejscu była pani Pomfrey i zabrała go do Skrzydła Szpitalnego.- Pojdę go zobaczyć. Trochę oberwał. Szczęście, że przybyliście na czas, bo właśnie Avery miał się zająć Severusem. Gdyby Dumbledore wrócił, powiedzcie, że jestem w szpitalu. – to powiedziawszy Lucjusz wstał i skierował się do drzwi. Nie zdążył jednak zrobić nawet trzech kroków, gdy w gabinecie, z cichym ‘pop’, pojawił się Harry z Ronem. Między sobą podtrzymywali rannego Remusa.- Szybko, pomocy! On długo nie pociągnie! – krzyczeli.Draco natychmiast wyczarował nosze. Był najszybszy, bo robił to wiele razy. Na akcjach pełnił rolę uzdrowiciela, gdyż zamierzał się kształcić w tym kierunku. Znał mnóstwo zaklęć leczących, tamujących krwotoki i tym podobnych. Potrafił również uwarzyć, co trudniejsze eliksiry z dziedziny magomedycyny.Przenieśli wilkołaka na nosze i młody Malfoy razem z Ronem pobiegli do Skrzydła Szpitalnego sterując noszami w powietrzu. W pokoju został Harry z Narcyzą, Lucjuszem i Hermioną. Usiadł w fotelu i ukrył twarz w dłoniach. [i:3930c53c10]To wszystko moja wina [/i:3930c53c10]– myślał. – [i:3930c53c10]Gdyby nie ja to nic by się nie stało. Po co zafiukałem do Remusa?! Po co?! [/i:3930c53c10]– zacisnął oczy i złapał się za włosy. Nagle jakaś mniejsza i cieplejsza dłoń oderwała jego ręce i ujęła w swoje. Otworzył oczy i podniósł wzrok. Luna kucała przed nim i łagodnie się uśmiechała.- To prawda, twoje włosy są nieujarzmione i sterczą na wszystkie strony, ale to nie powód by je sobie wyrywać.- Heh. Dzięki. – W odpowiedzi Harry uśmiechnął się szeroko.- Nie martw się. Jesteśmy z tobą. Nie wiem, co sobie myślałeś, ale sądząc po twoim zachowaniu nie było to nic przyjemnego. Nigdy więcej tak nie myśl. Ooo! Profesor Dumbledore już jest! – Mówiąc to Luna zerwała się na równe nogi.Na środku pokoju pojawił się dyrektor Hogwartu, a tuż za nim auror Kingsley Shacklebolt, niosąc na rękach nieprzytomną Tonks. Ciemnoskóry czarodziej natychmiast skierował się do drzwi. Gdy wyszedł, Dumbledore wyczerpany opadł na fotel przed biurkiem. Gestem nakazał wszystkim obecnym usiąść, a sam ukrył twarz w dłoniach jak Harry poprzednio. Luna usadowiła się obok Złotego Chłopca, Lucjusz razem z Narcyzą usiedli na kanapie, a Hermiona nadal siedziała na swoim krześle koło pręta dla Fawkesa. Czerwonozłoty feniks sfrunął łagodnie na jej kolano i przytuliwszy główkę do ramienia Gryfonki, wydał z siebie cichy rozedrgany dźwięk. Zaintrygowany Dumbledore podniósł wzrok i powiedział:- Wydaje się ciebie lubić. To dziwne, bo ostatnio nie dopuszcza do siebie nikogo poza mną. Chociaż nie. Severusa też lubi. Ale to chyba nawet coś więcej niż przyjaźń.Hermiona zarumieniła się, zresztą jak zawsze, gdy ktoś prawił jej komplementy. Spuściła wzroki i machinalnie głaskała pióra ptaka.W tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem wszedł Severus Snape, a za nim Draco, który natychmiast skierował się do kanapy, na której siedzieli jego rodzice. Snape przystanął w progu i rozejrzał się po przybyłych. Jego wzrok na chwilę zatrzymał się na Potterze, a później, nieco dłużej na Granger.- Witaj, Severusie. Cieszę się, że zdecydowałeś do nas dołączyć – odezwał się dyrektor. – Poppy cię naprawiła? Jak się czujesz?- Miło, że pytasz, dziękuję – sarknął Mistrz Eliksirów.Na dźwięk głosu Snape’a, Fawkes poderwał się i pofrunął na jego ramię. Snape delikatnie pogłaskał feniksa o grzbiecie, na co ptaka przeszedł lekki dreszcz, wyraźnej przyjemności. Otarł łebkiem o skroń mężczyzny i zaśpiewał cicho. Severus wraz z feniksem usiadł na fotelu obitym ciemnozielonym jedwabiem stojącym koło drzwi, naprzeciwko krzesła Hermiony. Podniósł wzrok i napotkał spojrzenie Gryfonki. Uśmiechnął się złośliwie, ale powrócił do głaskania zachwyconego ptaka, który w międzyczasie przysiadł na jego kolanie. Hermiona zarumieniona spuściła wzrok. Odkąd Fawkes podleciał do niego, przyszło jej na myśl, że czarna szata Mistrza Eliksirów i jego mroczny image, ciekawie kontrastują ze złotoczerwonym upierzeniem feniksa.- O tym właśnie mówiłem, panno Granger – westchnął Dumbledore. – Lucjuszu, co z Voldemortem? – zwrócił się do Malfoya seniora.- Gdy się aportowaliśmy w Malfoy Manor, kazał nam dowiedzieć, co stało się z resztą i jakim cudem nas znaleźliście. Powiedziałem, że pewnie Severus miał czar naprowadzający, skoro był szpiegiem. On chwilę pomyślał, przytaknął i poszedł do swojej komnaty – odparł Lucjusz.- Swojej komnaty? – zapytał zdziwiony Harry. – On ma w twoim domu komnatę dla siebie?- Skoro teoretycznie jest moim panem, Harry, i jeśli będzie miał kaprys zorganizowania spotkania w moim domu, to musi mieć jakiś pokój, tak dla prywatności. To naturalna kolej rzeczy.- Czyli Voldemort dowiedział się o podwójnej roli Severusa. Zastanawia mnie tylko jak tego dokonał. Przecież Severus jest doskonały w oklumencji i Voldemort nie mógł tego znaleźć w umyśle Severusa. Musiał się tego dowiedzieć ktoś z zewnątrz. – Dumbledore wyraził na głos swoje wątpliwości i umilkł. Przez chwilę panowała cisza.- Pettigrew. – Głos Snape’a przerwał niezręczne milczenie. – Voldemort podczas swojej przemowy wspomniał coś o tym, że Pettigrew był mniejszym zdrajcą, ale jednak był. Zastanawia mnie tylko jak się dowiedział.- Mam pewną hipotezę – odezwała się Hermiona. - Pettigrew mógł się dostać do Hogwartu, gdzie było ostatnie spotkanie Zakonu Feniksa. Nietrudno jest się aportować w środku Zakazanego Lasu, wsiąść na miotłę, wzlecieć ponad drzewa, okryć się zaklęciem maskującym i podlecieć do drzwi wejściowych. Zamiana w szczura to nic trudnego szczególnie, jeśli się jest animagiem. Wejście do zamku i przemykanie przez korytarze jest banalnie łatwe, podczas przerwy wakacyjnej. Pod gabinetem dyrektora wystarczyło poczekać na kogoś, kto będzie wchodził i wślizgnąć się razem z nim. A gdy już się znajdzie w środku, pokój jest tak zagracony – bez obrazy dyrektorze, ale to prawda – Dumbledore tylko się uśmiechnął i kiwnął głową. – że łatwo się ukryć w jakimś zakątku. Myślę, że właśnie w ten sposób Glizdogon dostał się do zamku i podsłuchał zebranie Zakonu, z którego jasno wynikało, z profesor Snape jest szpiegiem.Przez chwilę panowała cisza. Wreszcie odezwał się Snape.- Długo pani nad tym myślała, panno Granger? – rzucił ironicznie.Oburzona Hermiona odwróciła się w jego kierunku i już miała coś powiedzieć, gdy dyrektor jej przerwał.

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 31 sie 2010, 7:56

Zdecydowanie za grzecznie. Draco całujący Hermionę w policzek? Lucjusz mówiący Harry? Nie, nie, nie... Gdybyś to napisała w sposób bardziej brutalny, to mogłabym to przyjąć, ale tak niestety nie. Ale możesz oczywiście zamieścić kolejną część. Skoro mówisz, że później styl pisania się poprawia to chętnie przeczytam. ;)

Hope
Mistrz Oklumencji
Mistrz Oklumencji
Posty: 610
Rejestracja: 30 kwie 2009, 16:28

Postautor: Hope » 31 sie 2010, 8:32

[quote:695eb74203="mionka94"]za to Malfoy junior bezceremonialnie podszedł do Gryfonki i pocałował ją w policzek. Nikogo to nie zdziwiło, bo ta dwójka była w dość bliskiej zażyłości od dłuższego czasu. Jednak Draco nie był zainteresowany Hermioną. [/quote:695eb74203]To jak to w końcu z nimi było? Bliższa zażyłość, czyli coś więcej niż przyjaźń, a piszesz, że nie był zainteresowany Hermioną... :roll:To tyle jeśli chodzi o szczegóły. Opowiadanie wydaje się by[color=red:695eb74203]ć[/color:695eb74203] bardzo przewidywalne, więc mam nadzieję, że zaskoczysz mnie pozytywnie. Nie podoba mi się Hermiona... Brak jej charakteru... :roll:[center:695eb74203][color=gray:695eb74203][b:695eb74203].SsS[/b:695eb74203][/color:695eb74203][/center:695eb74203]
Ostatnio zmieniony 31 sie 2010, 10:28 przez Hope, łącznie zmieniany 2 razy.

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 31 sie 2010, 17:34

SeveruseS - ja mam nadzieję, że styl się poprawia. Ale zobaczymy co będzie dalej. Hope - opowiadanie wydaje się być przewidywalne - co masz na myśli?Jeszcze taka mała uwaga - Harry nie uczył się jeszcze oklumencji, zajrzenie do myślodsiewni Severusa też nie miało miejsca. I powtarzam - jeśli ktoś chciałby zobaczyć wersję czytelniejszą zapraszam na severussnapeihermionagranger.blox.pl Dzisiaj zamieściłam 28 rozdział.Ach, i jeszcze jedno - nie piszę zgodnie z kanonem, ożywiam postaci, czasem cofam w czasie niektóre (Teddy Lupin). Nigdy nie mówiłam, że będzie kanonicznie :)4.- Severusie! To nie czas, ani miejsce na ironię – powiedział rozgniewany Dumbledore. – Proszę cię, abyś się powstrzymał od tego typu komentarzy. Hipoteza Hermiony jest bardzo prawdopodobna i być może prawdziwa.- Dobrze. – Mina Snape’a nie wyrażał niczego, jedynie jego oczy lśniły dziwnie chłodnym blaskiem.- Wracając do sprawy. – Dyrektor ponownie zabrał głos, odwracając wzrok od Mistrza Eliksirów. – Jak mówiłem hipoteza panny Granger jest bardzo prawdopodobna. Prawda, w środku Zakazanego Lasu nie ma pola antyteleportacyjnego, więc można się tam bez przeszkód aportować. Jednak bez miotły czy w pojedynkę, bardzo trudno stamtąd wyjść. Bór jest ogromny i niebezpieczny. Mnóstwo stworzeń, posiadających magiczne i często groźne właściwości znalazło tam schronienie. Jednak, panno Granger, lekkie sprostowanie. Myślę, że Pettigrew nie aportował się tam sam. Nie przeżyłby, a zaklęcie maskujące, takie by utrzymało się dostatecznie długo, nawet, podczas przemiany w szczura, wymaga dużej mocy, której Pettigrew nie posiada. Jeśli rzeczywiście tak było to ktoś musiał mu pomóc. Lucjuszu? Czy Voldemort wysyłał ostatnio Petera na jakąś misję? – zwrócił się do starszego Malfoya.- Nie widziałem tego szczura od dwóch miesięcy. Nie należy do Wewnętrznego Kręgu, więc nie pojawia się na naszych zebraniach. Ale istnieje możliwość, że Czarny Pan wezwał go osobiście. Choć równie dobrze, by nie wzbudzać naszych podejrzeń mógł komuś z Wewnętrznego Kręgu przekazać wiadomość dla Pettigrewa – odparł Lucjusz.- Jak to nie wzbudzać podejrzeń? – zapytała Luna.- Jeśli Czarny Pan wzywa kogoś lub większą grupę, niewzywani śmiercożercy odczuwają lekkie pieczenie, a wzywani ból. Dlatego wiemy kiedy kogoś wzywa, a kiedy nie – powiedział Draco.- No a zebrania Zewnętrznego Kręgu? Czy wy też jesteście obecni? – Luna chciała wiedzieć wszystko.- Nie. – Do rozmowy włączyła się Narcyza. – Znaczy nie jesteśmy w tej samej komnacie. Zazwyczaj siedzimy w swoim gronie obok miejsca zebrania. Wszyscy spotykają się jedynie na inicjacji kandydatów na śmierciożerców.- Czyli możliwe, że Voldemort powiadomił Glizdogona bez waszej wiedzy? Na przykład sową? – Teraz Harry się odezwał.- Nie słuchałeś Potter? – Sarkastyczny głos Snape’a. – Jeśli rzeczywiście Pettigrew się dostał do zamku i podsłuchał zebranie Zakonu, to istnieją dwa sposoby by Czarny Pan wydał takie polecenie temu szczurowi. – Powtórzył z pogardą słowa Lucjusza. – Albo sową, jak zauważyłeś, lub też przez kogoś z Wewnętrznego Kręgu. Uważam, że to mogła być Bella. Przez ostatnie cztery miesiące nie było spotkań Zewnętrznego Kręgu, więc nie mógł tego zrobić osobiście. Zakon zbierał się w ciągu wakacji trzy razy i tylko podczas ostatniego spotkania, było to w Hogwarcie. Wcześniej Glizdogon nie mógł się wślizgnąć bo wszystkie domy członków są otoczone zaklęciem nienanoszalnym i zaklęciem Fideliusa, więc… - Mistrz Eliksirów znacząco zawiesił głos. – Nikt bez uprzedniego poinformowania, nie mógł i nie może się dostać do Nory czy na Grimmauld Place. Tak więc, myślę, że wszystko ci wyjaśniłem Potter – akończył.Przez chwilę panowała cisza. Nikt nie sądził, że Severus Snape, Naczelny Postrach Hogwartu zechce wyjaśnić cokolwiek Harry’emu Potterowi i to bez obrzucania go, co drugie słowo, nieprzychylnymi epitetami. Harry gapił się na Snape’a z półotwartymi ustami, podobnie jak większość zebranych. Tylko Dumbledore uśmiechał się pod nosem. Tylko on wiedział, że Severus nie nienawidzi Harry’ego, ale po prostu patrzy na niego przez pryzmat ojca. A on i James naprawdę się nie lubili.- Ekhm – odchrząknął. – Dziękujemy za te wyjaśnienia Severusie, to tylko potwierdza hipotezę, że Pettigrew naprawdę dostał się do zamku podczas naszego ostatniego spotkania. Trzeba zwiększyć zabezpieczenia.- Profesorze? – Hermiona odezwała się nieśmiało. – Czytałam w jakiejś książce o zaklęciu, które uniemożliwia wejście do jakiegoś pomieszczenia czy na dany obszar osobie nienaznaczonej specjalnym zaklęciem. Innymi słowy mówiąc, można zrobić tak jak to zrobili śmierciożercy przy wejściu na Wieżę Astronomiczną. Zablokowali schody czymś, co umożliwiało przejście tylko osobom z Mrocznym Znakiem. Do tego potrzebny był Mroczny Znak. Jednak my możemy po prostu naznaczyć członków Zakonu zaklęciem Signum
Ostatnio zmieniony 01 wrz 2010, 8:22 przez mionka94, łącznie zmieniany 2 razy.

Hope
Mistrz Oklumencji
Mistrz Oklumencji
Posty: 610
Rejestracja: 30 kwie 2009, 16:28

Postautor: Hope » 31 sie 2010, 18:14

[quote:30e1d4cc4b="mionka94"]Hope - opowiadanie wydaje się być przewidywalne - co masz na myśli? [/quote:30e1d4cc4b]że chyba wiem, do czego zmierza opowiadanie. Nie zaglądałam na twojego bloga, ale wydaje mi si[color=red:30e1d4cc4b]ę[/color:30e1d4cc4b], [color=red:30e1d4cc4b]ż[/color:30e1d4cc4b]e wszystko idzie w kierunku romansu Hermiony i Snapea, ewentualnie o podkochiwanie się Draco w Hermionie... ale mogę si[color=red:30e1d4cc4b]ę[/color:30e1d4cc4b] mylić. :roll: [quote:30e1d4cc4b="mionka94"]Jeszcze taka mała uwaga - Harry nie uczył się jeszcze oklumencji, zajrzenie do myślodsiewni Severusa też nie miało miejsca. (...)Ach, i jeszcze jedno - nie piszę zgodnie z kanonem, ożywiam postaci, czasem cofam w czasie niektóre (Teddy Lupin). Nigdy nie mówiłam, że będzie kanonicznie [/quote:30e1d4cc4b]to chyba raczej dobrze. :yy: Po to s[color=red:30e1d4cc4b]ą[/color:30e1d4cc4b] FF, aby były inne od ksią[color=red:30e1d4cc4b]ż[/color:30e1d4cc4b]ki. Czekam na rozwinięcie akcji i pierwszych lekcji oklumencji Harrego. ;)[center:30e1d4cc4b][color=gray:30e1d4cc4b][b:30e1d4cc4b].SsS[/b:30e1d4cc4b][/color:30e1d4cc4b][/center:30e1d4cc4b]
Ostatnio zmieniony 01 wrz 2010, 8:21 przez Hope, łącznie zmieniany 2 razy.

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 31 sie 2010, 19:26

[quote:0f5f21aff1="Hope"]że chyba wiem, do czego zmierza opowiadanie. Nie zaglądałam na twojego bloga, ale wydaje mi sie, ze wszystko idzie w kierunku romansu Hermiony i Snapea, ewentualnie o podkochiwanie się Draco w Hermionie... ale mogę sie mylić. [/quote:0f5f21aff1]Bardzo się mylisz, bardzo :)


Wróć do „Fan Fiction”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości