I believe I can fly... - SS/HG

Magiczne wrota wyobraźni zostały otwarte... Wszelkie chwyty dozwolone - gustujesz w fandomie czy może jednak wolisz coś lekko odbiegającego od ogólnie przyjętych standardów magicznego świata? To miejsce ma jedną granicę - granicę Twojej wyobraźni... i ortografii...
Hope
Mistrz Oklumencji
Mistrz Oklumencji
Posty: 610
Rejestracja: 30 kwie 2009, 16:28

Postautor: Hope » 31 sie 2010, 19:28

[quote:e6298a91fa="mionka94"]Bardzo się mylisz, bardzo[/quote:e6298a91fa]tym bardziej się cieszę i czekam na kolejne czę[color=red:e6298a91fa]ś[/color:e6298a91fa]ci ;)[center:e6298a91fa][color=gray:e6298a91fa][b:e6298a91fa].SsS[/b:e6298a91fa][/color:e6298a91fa][/center:e6298a91fa]
Ostatnio zmieniony 01 wrz 2010, 8:14 przez Hope, łącznie zmieniany 1 raz.

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 01 wrz 2010, 8:13

W tej części jest poprawa jeśli chodzi o słownictwo, ale co do zachowań nadal mam zastrzeżenia. Najwięcej do Severusa. [quote:5a0ee15308="Hope"]wydaje mi się, ze wszystko idzie w kierunku romansu Hermiony i Snapea[/quote:5a0ee15308]Mam takie samo zdanie, po za tym, czy nie pisałaś mionka, że lubisz paringi HG/SS? :] Robi się ciekawie, bardzo się cieszę, że będzie wskrzeszony Klub Pojedynków.

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 01 wrz 2010, 20:13

[quote:3e1b51c37a="SeveruseS"]Mam takie samo zdanie, po za tym, czy nie pisałaś mionka, że lubisz paringi HG/SS? :][/quote:3e1b51c37a]Owszem, pisałam, i kiedyś pewnie ich połączę, ale nie będzie to typowy romans. Zresztą blog nosi nazwę: "I believe I can fly... - [b:3e1b51c37a]HG/SS[/b:3e1b51c37a]", nie?

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 02 wrz 2010, 6:35

[quote:37f21c9596="mionka94"]Owszem, pisałam, i kiedyś pewnie ich połączę, ale nie będzie to typowy romans. [/quote:37f21c9596]Zobaczymy. [quote:37f21c9596="mionka94"]Zresztą blog nosi nazwę: "I believe I can fly... - HG/SS", nie?[/quote:37f21c9596]A co ma tytuł do treści? Latanie do miłości, czy przyjaźni? No owszem, czuje się motylki w brzuchu, czy ma się wrażenie, że się lata jak się jest szczęśliwym, no ale... Zobaczymy. ;)

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 03 wrz 2010, 17:24

'[quote:f3b03789a6]mionka94 napisał/a: Zresztą blog nosi nazwę: "I believe I can fly... - HG/SS", nie? A co ma tytuł do treści? Latanie do miłości, czy przyjaźni? No owszem, czuje się motylki w brzuchu, czy ma się wrażenie, że się lata jak się jest szczęśliwym, no ale... Zobaczymy. ;)[/quote:f3b03789a6]Bardziej chodziło mi o tą część HG/SS, ale człon I believe I can fly... też jest ważny. Ale niestety okaże się to dopiero w późniejszych rozdziałach, które na razie nie są jeszcze napisane :) A teraz rozdział 5.5.Nastał nowy dzień. Hermiona otworzyła oczy i usiadła na swoim łóżku w dormitorium. Powoli przypominała sobie wszystkie wydarzenia minionego dnia. Przedpołudnie spędzone na Grimmauld Place 12, później ostrzeżenie od Lucjusza, że Snape został zdemaskowany i natychmiastowa reakcja Zakonu. Razem z dwudziestoma innymi członkami, przebywającymi wówczas w siedzibie, przeniosła się czterema świstoklikami do miejsca zebrania śmierciożerców. Ledwo zdążyli, bo właśnie nad Snape’em pochylał się Avery. Hermiona wzdrygnęła się na samo wspomnienie typa. Sadysta, lubujący w fizycznych torturach, bez pomocy magii. Normalnie jak mugol! Nie, żeby ona miała coś do mugoli, w końcu byli nimi jej rodzice, ale to przegięcie. Istnieją przecież dużo bardziej subtelne i wyrafinowane metody zadawania człowiekowi bólu, zarówno tego fizycznego jaki i psychicznego.Gryfonka wstała z łóżka, przeciągnęła się i poszła do łazienki w międzyczasie spoglądając na zegar. Była 7.30. Poranny prysznic i wybranie ciuchów na kolejny dzień, to nic w porównaniu z walką z włosami! Hermiona spędziła ponad pół godziny rozplątując kołtuny – pozostałości po nocy. W końcu jako-tako rozczesane włosy spięła klamrą wysoko nad karkiem. Dzięki temu rozwiązaniu nie wpadały jej do jedzenia czy eliksiru.O 8.15 zeszła na śniadanie. Była troszkę spóźniona, ale w końcu były wakacje. Równie dobrze mogła poprosić Zgredka, by przyniósł jej śniadanie do pokoju. W Wielkiej Sali, za stołem prezydialnym siedziało tylko kilka osób w tym: Harry z Ronem, Dumbledore, McGonagall, Flitwick, Hagrid i Snape. Hermiona podeszła i usiadła między Flitwickem, a Snape’em. Mały czarodziej zajął ją rozmową, zanim zdążyła nałożyć sobie cokolwiek na talerz. Lubiła profesora, ale zbyt często wydawał jej się natrętny. Gdyby tak się zastanowić, to lubiła wszystkich nauczycieli w Hogwarcie, włączając Snape’a. Nikomu o tym nie mówiła, ale szanowała go. Harry z Ronem często rozprawiali o motywach i lojalności Snape’a i zazwyczaj wychodziło im, że Mistrz Eliksirów jest złym, okrutnym i służącym Voldemortowi, tłustowłosym dupkiem z lochów, zadającym tony prac domowych. Wymieniali też wiele innych, obraźliwych epitetów pod jego adresem, których Hermiona nie pamiętała lub nie chciała pamiętać. Ona szanowała go za nieprzeciętną inteligencję i silny umysł. Słyszała, że jest on, zaraz po Voldemorcie, najpotężniejszym Legilimentą i Oklumentą na świecie. Również w magii bezróżdżkowej nie ma sobie równych, wyłączając Dumbledore’a. Ceniła go także za poczucie humoru i cięte komentarze, niekiedy bawiące do łez, o ile nie były skierowane przeciwko niej. Tak zastanawiała się nad postępowaniem i zachowaniem Snape’a, że nie zauważyła Flitwick, który cos do niej mówił.- Panno Granger? Słucha mnie pani? – zapytał Flitwick.- Hmmm? Przepraszam, profesorze, zamyśliłam się. Może pan powtórzyć pytanie?- Pytałem, jakie przedmioty zamierza wybrać pani w siódmej klasie, na owutemy. Mam nadzieję, że będą wśród nich zaklęcia.- Och na pewno. W przyszłości chcę zostać Mistrzynią Eliksirów, więc zaklęcia mi się przydadzą.Słysząc te słowa Snape zakrztusił się kawą, którą właśnie pił. Dumbledore poklepał go po plecach i uśmiechnął się do niej.- Mistrzynią Eliksirów? – zapytał Flitwick zawiedzionym głosem. – Och, oczywiście, chociaż miałem nadzieję, że będzie pani kierowała się bardziej w stronę zaklęć. Jest panie niezwykle utalentowana w tej dziedzinie.- Przykro mi, profesorze, ale odkąd chodzę do Hogwartu, zawsze fascynowało mnie mieszanie różnych składników i patrzenia jak z kilku różnych rzeczy powstaje coś niezwykłego. To prawdziwa magia. Nie jakieś machanie różdżką i wyczarowywanie kilku iskier. Magią jest łączenie wszystkiego w całość, jeśli wie pan, co mam na myśli. Już jako mała dziewczynka, gotowałam z mamą różne potrawy i myślę, że wychodziło mi to naprawdę dobrze.- Jeśli mogę wtrącić, Hermiono: u kogo chcesz zacząć praktyki? – zapytał Dumbledore.Hermiona lekko się zarumieniła.- Myślałam, że może profesor Snape mógłby być moim nauczycielem.Przy stole zapadła cisza. Spojrzenia wszystkich przysłuchujących się rozmowie, zwróciły się w kierunku Snape’a. Ten wpatrywał się w Hermionę.- Czy dobrze słyszałem? Chce pani zacząć u mnie praktyki na Mistrzynię Eliksirów? – zapytał podejrzanie łagodnym głosem.- No… tak. W końcu jest pan Mistrzem Eliksirów. A ja zawsze chciałam zdobyć stopień Mistrzyni z tej dziedziny.- Nie mam czasu na zajmowanie się głupimi marzeniami dziewczyny, która nawet własnych włosów nie potrafi ujarzmić, a co dopiero mówić o opanowaniu skomplikowanych eliksirów – odwarknął. – Znajdź innego Mistrza, który zechce cię uczyć.- Ale profesorze!- Nie.- Proszę!- Powiedziałem: NIE.- Dlaczego?!- BO NIE!- Dość – głos Dumbledore’a przerwał kłótnię. – Severusie myślę, że to naprawdę dobry pomysł, by panna Granger zaczęła praktyki na Mistrzynię Eliksirów. Ma potencjał i talent. Przyznaj, nawet ty to zauważyłeś.- Cóż, przyznaję, panna Granger potrafi przyrządzić niektóre eliksiry poprawnie, ale słyszałem, że w zeszłym, roku nie udało się jej to ani razu – dodał, uśmiechając się złośliwie.Gryfonka spłonęła rumieńcem.- Widać była rozkojarzona – odparł Dumbledore.- Cały rok? – zaszydził Snape.- Być może. Ale nadal sądzę, że to doskonały pomysł. I mam nadzieję, że go rozważysz i podejmiesz właściwą decyzję.- Dobrze, już dobrze. Granger, w roku szkolnym, trzy razy w tygodniu widzę cię o 18 u mnie na praktykach. W poniedziałki, czwartki i soboty.- Wspaniale! Hermiono, dostaniesz jeszcze własne komnaty niedaleko komnat Severusa._______________Błagam, tylko nie piszcie, że jak zwykle Dumbledore zmusił do czegoś Severusa i że to takie typowe! To już wiem od dawna, ale nie zmieniałam.'

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 04 wrz 2010, 8:50

Przyznam, że czytałam na Twoim blogu do 7 rozdziału. Ale raczej będę po kolei oceniać. Nie podobało mi się, że Hermiona znalazła sobie miejsce pomiędzy Flitwickiem, a Severusem, a także to co mówił Severus: - Bo nie! - no jak dziecko, małolat, a nie dorosły mężczyzna... Po za tym nie mam zastrzeżeń. ;)

Hope
Mistrz Oklumencji
Mistrz Oklumencji
Posty: 610
Rejestracja: 30 kwie 2009, 16:28

Postautor: Hope » 04 wrz 2010, 9:12

[quote:759871d193="mionka94"] Ceniła go także za poczucie humoru i cięte komentarze, niekiedy bawiące do łez,[/quote:759871d193]nie wiem dlaczego, ale wyobraziłam sobie Snapea przebranego za durnego, ochydnego klowna, żonglującego próbówkami :roll: [quote:759871d193="mionka94"]Wspaniale! Hermiono, dostaniesz jeszcze własne komnaty niedaleko komnat Severusa. [/quote:759871d193]Hogwart robi się jak prywatny apartament dla Świętej Trójcy :lol:

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 04 wrz 2010, 9:20

A tak zapomniałam o komnacie... Jezu później to dopiero będzie... :lol:

mionka94
Prefekt Naczelny
Prefekt Naczelny
Posty: 156
Rejestracja: 28 lip 2010, 14:55

Postautor: mionka94 » 04 wrz 2010, 10:45

Czyli mam rozumieć, że się podoba, tak? No to fajnie, bo nie chcę się narzucać i na siłę zmuszać, żebyście czytali i komentowali :) A w takim razie... rozdział 6 xD6.Po śniadaniu postanowił przejść się nad jezioro. Miał nadzieję uwolnić się od tej bandy głupców, ale gdy tylko wyszedł na błonia, od razu zauważył Pottera i Weasley’a na miotłach. Kretyni. Nie mają nic innego do roboty, tylko latają i latają. I tak w kółko. [i:970009b8db]Może kiedyś rozbiją te durne łby[/i:970009b8db], myślał. [i:970009b8db]Nie miałbym nic przeciwko temu.[/i:970009b8db] Usiadł pod wielkim dębem, blisko brzegu jeziora. To było jego ulubione miejsce. Często tu przychodził wieczorami i wpatrywał się w blask księżyca odbijający się w ciemnej toni. Oczywiście wtedy, kiedy było bezchmurne niebo. Niestety, w ciągu roku szkolnego nie miał czasu, dlatego podczas wakacji skrupulatnie wykorzystywał te nieliczne chwile wolności. Zapatrzył się w wodę i myślał… o Granger. Podczas śniadania usłyszał jej słowa na temat eliksirów. Nie mógł uwierzyć. Ona powtórzyła dokładnie to samo, co on kiedyś. Gdy zaczynał praktyki u jednego z najlepszych Mistrzów Eliksirów tamtych czasów – Anthony’ego McDavisa, pojechał do Hogwartu. Podczas rozmowy z Dumbledore’em, dyrektor zapytał, dlaczego wybrał eliksiry, a nie obronę. Wówczas Severus powiedział mu właśnie te słowa: „…zawsze fascynowało mnie mieszanie różnych składników i patrzenia jak z kilku różnych rzeczy powstaje coś niezwykłego. To prawdziwa magia. Nie jakieś machanie różdżką i wyczarowywanie kilku iskier. Magią jest łączenie wszystkiego w całość, jeśli wie pan, co mam na myśli…”. Po tej rozmowie wyjechał do Stanów na cztery lata. Później wrócił już jako Mistrz Eliksirów i dostał stanowisko nauczyciela w Hogwarcie. Wtedy to, wstąpił do Zakonu Feniksa i zaczął szpiegować dla Dumbledore’a. Od tamtych wydarzeń minęło siedemnaście lat. Przez prawie dwie dekady, nauczał subtelnej sztuki przyrządzania eliksirów, ale nigdy nie spotkał osoby, która by się nadawała na Mistrza, ewentualnie Mistrzynię tejże dziedziny. Owszem, byli uczniowie, którzy mieli W z tego przedmiotu i wykazywali talent w tym kierunku. Jednak Severus wiedział, że nie nadają się oni na Mistrza/Mistrzynię Eliksirów. Nie mieli ‘tego czegoś’. Nie oddawali się warzeniu z takim zamiłowaniem i pasją.Nagle rozległ się plusk. Snape poderwał głowę i kilkanaście metrów od niego zobaczył niewyraźny kształt siedzący pod wierzbą płaczącą, której długie gałęzie dotykały lustra wody. Zmrużył oczy i w tym kształcie rozpoznał Granger. Wrzucała kamienie do jeziora. Nie mając ochoty na spotkanie z kimkolwiek, Snape wstał, otrzepał się i ruszył w stronę zamku. Zszedł do lochów i stanął przed niepozornymi, hebanowymi drzwiami.- Corvus albus

SeveruseS
Mistrz Mistrzów
Mistrz Mistrzów
Posty: 4644
Rejestracja: 09 kwie 2009, 14:57

Postautor: SeveruseS » 06 wrz 2010, 10:18

[quote:9c4d48f064="mionka94"]Czyli mam rozumieć, że się podoba, tak?[/quote:9c4d48f064]Nie jest złe. Ale czy się podoba? Nie czytałam dalej. Nie oceniam całości po kilku rozdziałach.[quote:9c4d48f064="mionka94"]Mam dziwny pociąg do łacińskich nazw...[/quote:9c4d48f064]I to jest plus.Co do FF, to nie podoba mi się zbyt duża liczba przypadków. Tzn. Komnata przy kwaterze Severusa, czy to samo hasło.


Wróć do „Fan Fiction”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości